procesja wiary marsz jonasza

Biblijny Jonasz

Do naszych czasów zachowało się niewiele informacji o Jonaszu. Według przekazu biblijnego, ten starożytny prorok izraelski, żyjący w VIIIw. przed Chrystusem, wypełnił swoje powołanie prorockie mimo dość poważych początkowych trudności.

Biblijnego Jonasza wyróżnia spośród innych znanych proroków fakt, że na swoja misję wyruszył nie bez przygód i to spowodowanych jego oporem do jej podjęcia.

W tym sensie pozostaje on bardzo bliską – uniwersalną figurą, bo któż z nas nie miał kiedyś oporów przed wypełnieniem Woli Bożej?

Nasza grzeszna natura sprawia, że ulegamy lękowi, różnym niepokojom lub lenistwu, które z kolei powodują, że uciekamy przed tym czego oczekuje od nas Pan Bóg.

I to właśnie zrobił Jonasz.

Dostał wyraźne polecenie od Boga, aby iść do Niniwy – wielkiego starożytnego miasta w północnej Mezopotamii. Miasta wielkiego, bo przeszło studwudziestotysięcznego co w ówczesnych czasach było wyróżniające. Jonasz począł dosłownie uciekać przed swoim powołaniem. Postanowił wyjechać do Tarszisz, miasta leżącego na przeciwległym krańcu świata, mniemając że uniknie obowiązku przyjazdu do Niniwy. Księga Jonasza pokazuje, że zamysły Boże są nieubłagane. Bóg tak pokierował wypadkami, że tchórzliwy Jonasz podjął misję. Aby do tego doszło, musiał przejść przez kilka traumatycznych przygód, ale w końcu poszedł po rozum do głowy i przestał opierać się Bogu. Pozwolił mu skruszyć swoje serce i podjął misję, która zakończyła się dobrze dla mieszkańców Niniwy. Mieszkańcy miasta pod wpływem nawoływania Jonasza odwrócili się od swoich złych czynów. Jonasz stał się użytecznym sługą. To za pomocą jego posłannictwa, Bóg uchronił wielu ludzi przed potępieniem.


Hostoria Jonasza pokazuje jak krnąbrne bywają nasze ludzkie serca, jak leniwi jesteśmy w wykonywaniu tego czego oczekuje od nas Bóg. Pokazuje ona jednak również wszechmoc Bożą w jej pełni. Zadziwiająca historia z wielką rybą jest przykładem, do jakich środków może uciec się Bóg aby wypełnić swe zamysły i jak ważne jest aby się im nie opierać.


Dzisiaj z księgi tej płynie dla nas ogrom nauki. Katolicy w Polsce cofają się. Uciekają. Milczą. Tak jak biblijny Jonasz. A Bóg pragnie posłużyć się nami, jak Jonaszem, w celu pouczenia naszych bliźnich o
ich grzechach. Mamy ich ostrzec, co im grozi nawet za cenę szyderstw, ośmieszenia się w ich oczach. Mamy ich ostrzegać, nawet jeśli kosztowałoby to wiele wysiłku.

Bóg tego od nas oczekuje. Jeśli jednak, wzorem Jonasza, pozwolimy Bogu posłużyć się nami, to możemy być świadkami wielkich cudów. Cudów na miarę nawrócenia Niniwy.

Taki cel ma mieć nasz marsz – okazanie Bogu naszej dyspozycyjności i chęci do pełnienia jego świętej woli.